sobota, 21 lutego 2015
Zawieszka
Tak, zawieszka. Do...kwietnia lub marca. Wiem przykro. ale w ten czas podszkole się w obróbce i może będziemy mieć porządne zdjęcia :). Może będę obrabiać...nie wiem ale wszystko przyjdzie w swoim czasie. Bywajcie,już tęsknie.
poniedziałek, 16 lutego 2015
Info
Jak widać, mamy hymn i towarzyszy. Dodałam także etykiety. Pewnie myślisz...bomba!,jednak mogę cię zadziwić. Otóż sfora będzie mało aktywna aż do kwietnia (wiem długo <3<3) ale cóż. Prawdopodobnie w marcu będzie zawieszka...smutne. Powody.
1.Moja współzałożycielka ma małe problemy z bloggerem i w dodatku jest nieobecna bo pojechała.
2.Ja ogólnie częściej siedzę na telefonie a tam mam małe problemy z dodawaniem opków więc wiecie.
Od Dzisiaj wszystkie opowiadania na konto naszej sfory:
Magic Hope
1.Moja współzałożycielka ma małe problemy z bloggerem i w dodatku jest nieobecna bo pojechała.
2.Ja ogólnie częściej siedzę na telefonie a tam mam małe problemy z dodawaniem opków więc wiecie.
Od Dzisiaj wszystkie opowiadania na konto naszej sfory:
Magic Hope
Od Furahy C.D.Wichura
-Och,po wszystkim...-westchnąłem ciężko. Spojrzałem na Wichurę która stawiała szczeniaka na równe nogi. Mały zapłakany położył się koło Wichury a ta pogładziła go po głowie rozczulając się.
-Biedak...-szepnęła.
-I co my z nim zrobimy?-popatrzyłem na nią,nie pewnie wstałem i usiadłem wyczekująco. Ona zakłopotana patrzyła to na mnie ro na szczeniaka.
Wichura? Brak weny...
-Biedak...-szepnęła.
-I co my z nim zrobimy?-popatrzyłem na nią,nie pewnie wstałem i usiadłem wyczekująco. Ona zakłopotana patrzyła to na mnie ro na szczeniaka.
Wichura? Brak weny...
Od Wichury C.D.Furaha
Byli to trzej ludzie.Jeden chwycił łowcę za szyję i przyparł do drzewa,a
drugi człowiek zaczął celować strzelbą w dowódcę który rozglądał się
raz w lewo,a raz w prawo szukając drogi ucieczki.Człowiek który celował w
dowódcę strzelił,a ja odwróciłam łeb i zacisnęłam powieki nadal
zasłaniając oczy szczeniakowi.Usłyszałam tylko krzyk umierającego
dowódcy...człowiek który trzymał łowcę podniósł go za ogon głową do dołu
i zaczął przyglądać się jemu futrze.Łowca był prawie martwy od
strachu...człowiek zabrał go,a tamten drugi wziął ciało dowódcy i
odeszli.
(Furaha?)
(Furaha?)
niedziela, 15 lutego 2015
Od Essix C.D.Despero Quest III
Pies otrzepał się i poszedł dalej. Ja jednak nie zamikerzałam
kontynuować mojej popołudniowej przechadzki po mieście. Poszłam za psem.
Miał dumnie uniesioną głowę i stąpał powoli. Wszyscy odsuwali mu się z
drogi i omijali go szerokim łukiem. Był rasy wilczak czechosłowacki i
przypominał wilka i to może było powodem tego trzymania się innych z
daleka. Pies skręcił w boczną uliczkę, a ja się zawachałam. Nie
wiedziałam czy za nim iść, ale w końcu ciekawość dała górę. Podążyłam za
psem ostrożnie robiąc każdy krok. Patrzyłam pod łapy i nie zauważyłam,
że prowadzi mnie do garażu. Kiedy podniosłam głowę byłam już na ringu
obok Despero El Diablo. Zadrżałam. Ja? Walczyć? To zdawało się być
niemożliwe.
- Dess? Chyba mnie nie zabijesz?- zapytałam podchodząc do psa.
- Mam pomysł. Będziemy udawać walkę. Trochę się poszczypiemy, podrapiemy i ja cię w końcu powalę na ziemię. Będziesz skomleć, a ja wygrał walkę. Zgoda?- zapytał.
- Zgoda!- odpowiedziałam uradowana.
Krzyk na widowni był coraz głośniejszy.
- Despero! - krzyczał tłum.
Wyszliśmy na środek ringu. Spróbowałam przewrócić psa, ale zamiast tego przeskoczyłam nad jego grzbietem.
- Hahahaha!- śmiali się ludzie.
Despero dotkął mojego boku, ale z pewnością wyglądało to jak mocne szczypnięcie zębami, bo zwijałam się z bólu skomląc. Potem udawałam, że ledwo wstałam i wzięłam rozpęd. Uderzyłam w psa. On nawet się nie zachwiał. Uniósł swoją wielką łapę i przycisnął mnie do ziemi. Zaskomlałam.
- Koniec! Despero wygrał!- krzyknął umięśniony człowiek.
Wymknęłam się szybko z garażu. Czekałam na Despero. Kiedy wreszcie przyszedł powiedział:
- Świetnie grałaś swoją rolę.
- Dzęki.- odparłam.
Despero?
- Dess? Chyba mnie nie zabijesz?- zapytałam podchodząc do psa.
- Mam pomysł. Będziemy udawać walkę. Trochę się poszczypiemy, podrapiemy i ja cię w końcu powalę na ziemię. Będziesz skomleć, a ja wygrał walkę. Zgoda?- zapytał.
- Zgoda!- odpowiedziałam uradowana.
Krzyk na widowni był coraz głośniejszy.
- Despero! - krzyczał tłum.
Wyszliśmy na środek ringu. Spróbowałam przewrócić psa, ale zamiast tego przeskoczyłam nad jego grzbietem.
- Hahahaha!- śmiali się ludzie.
Despero dotkął mojego boku, ale z pewnością wyglądało to jak mocne szczypnięcie zębami, bo zwijałam się z bólu skomląc. Potem udawałam, że ledwo wstałam i wzięłam rozpęd. Uderzyłam w psa. On nawet się nie zachwiał. Uniósł swoją wielką łapę i przycisnął mnie do ziemi. Zaskomlałam.
- Koniec! Despero wygrał!- krzyknął umięśniony człowiek.
Wymknęłam się szybko z garażu. Czekałam na Despero. Kiedy wreszcie przyszedł powiedział:
- Świetnie grałaś swoją rolę.
- Dzęki.- odparłam.
Despero?
Od Furahy C.D.Wichura
-Nie!
-Dlaczego?-spojrzałem na niego z wyrzutem.
-Albo nam pomożecie albo weźmiecie tamtego szczeniaka!- wskazał palcem na szczeniaka rasy mieszanej.
-Bo co nam zrobisz!?-warknąłem na niego i miałem ochotę już na niego skoczyć ale Wichura położyła łapę na uszach i zaczęła ciągnąć w stronę szczeniaka. Niechętnie poszedłem z suczką na bok.
-Szybciej!-szeptała mi do ucha. Pospiesznie schowaliśmy się w krzakach.
Nagle usłyszeliśmy nieprzyjemny krzyk i ujadanie psów. To ludzie dopadli tych "dowódców". Wichura kurczowo zatykała oczy szczeniakowi.
Wichura?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)