-To nie takie śmieszne - warknąłem na Wichurę i Oskara. Siedzieliśmy z nimi i rozmawialiśmy do późnej nocy. Wszyscy się rozeszli i została tylko Salvaji. Miałem ochotę dowiedzieć się czegoś od niej ale nie chciałem być nachalny.
-Chcesz coś do jedzenia?-spojrzałem na nią wyczekująco.
-Nie.-mruknęła.
-To siadaj.-wskazałem łapą miejsce.
-Co chciałeś?
-Co wtedy chciałaś mi powiedzieć?
Salvaji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz