poniedziałek, 2 lutego 2015

Od Despero

Obudziłem się...leżałem w ciasnej klatce z położonym łbem na łapach.Wpatrywałem się bez celu na ring nie spuszczając z niego ani na chwilę wzroku.
-A dziś nasz champion!Wszystkim dobrze znany Despero El Diablo!-Krzyczał prowadzący przez mikrofon.-Zmierzy się w wielokrotnym mistrzem ringu który pochodzi z Ameryki!A więc nie przedłużając.Despero zmierzy się dziś z...Katonem!-Dokończył,a na ring przyniesiono klatkę z wielkim dobermanem.Zawarczał na mnie cicho,a ja odpowiedziałem mu.
-Start!-Krzyknął jeden z ludzi,a furtki od klatek otworzyły się.Na początku Katon zaczął wokół mnie krążyć i kłapać groznie zębami.Ja tylko uśmiechnąłem się sam do siebie i obserwowałem bacznie jego chód.
-Ty to ten Despero?-Spytał.
-Tak,a co Cię to?
-Chyba pierwszy raz w życiu przegrasz.-Zaśmiał się szyderczo i chyba miał racje...bardzo dziwnie stawiał łapy,ale mimo to nie poddawałem się i nadal go obserwowałem.Nagle Katon naskoczył na mnie wbijając się mi w plecy.Szybko go zrzuciłem,a przy okazji trafiłem nim w ścianę ringu.Pies szybko się pozbierał i stał tak przez dłuższą chwilę dysząc i darując mnie pełnym nienawiści spojrzeniem.Ja podniosłem dumnie łeb do góry i patrzyłem się na niego również dysząc.Katon podjął pierwszy krok idąc powoli w moją stronę.
-Dess,salto!-Krzyknął Ramon,a ja przeskoczyłem nad Katonem i zaatakowałem go z tyłu.
-Katon,zrzuć go!-Krzyczał zezłoszczony właściciel dobermana.Wtedy kiedy doberman leżał na ziemi prowadzący krzyknął:
-STOP!
I walka się zakończyła.Katona zabrali z ringu,a ja udałem się do sfory.

(Ktoś?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz