piątek, 13 lutego 2015

Od Despero Do Essix

-Znów siedzisz na tym głupim drzewie!?-Krzyknęła Wichura która stała pod drzewem czekając na mnie.Przewróciłem oczami i zeskoczyłem z drzewa robiąc przy tym salto.Wylądowałem prosto przed niecierpliwą suczką która już była lekko zdenerwowana moim nastawieniem.Wtedy ominąłem ją bez żadnego słowa i poszedłem do przodu.
-A ty dokąd?
-Do siebie.-Mruknąłem i odszedłem.Zerkałem co parę sekund sprawdzając czy Wichura nadal tam jest,a już po piątym zerknięciu suczka odeszła tylko,że w przeciwną stronę niż ja.Pokręciłem głową i ruszyłem w biegu do miasta.Kiedy byłem już na ulicy zwolniłem i zacząłem iść wolniej stawiając dumnie każdy krok.Psy które przechodziły obok mnie omijały mnie wielkim kręgiem.Wszyscy doskonale wiedzieli kim jestem...wiedzieli,że z tym psem lepiej nie zadzierać.Kiedy obejrzałem się na chwilę do tyłu poczułem,że na kogoś wpadłem.Wylądowałem na ziemi i zacząłem masować się po łbie.Kiedy otworzyłem oczy spostrzegłem się,że to jakaś suczka.Przez chwilę tak się na siebie patrzyliśmy,a potem suczka wyciągnęła do mnie łapę.
-Essix.-Przedstawiła się.
Ja tylko mruknąłem i zmierzyłem suczkę wzrokiem.Ona wtedy cofnęła łapę i położyła po cobie uszy.
-Despero El Diablo.-Powiedziałem wstając i otrzepując się z ziemi.

(Essix?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz