-W sumie, to nie mam nic do roboty... Chdźmy! - powiedziałam.
Nasz Alfa był naprawdę wspaniałym psem. Nawet nie zdawałam sobie sprawy,
jaki jest, kiedy dołączałam do sfory. Poszliśmy do jego jaskini. Leżał
tam już duży, dorodny łoś. Usiadłam naprzeciwko Furaha i zaczęłam jeść.
Furaha?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz