środa, 11 lutego 2015

Od Wichury C.D.Furaha

-Despero...-Szepnęłam i popędziłam w stronę jego drzewa.Biegłam jak tylko szybko mogłam by jeszcze go złapać przed walką.

Bo ja wiem,że kiedy wszystko się skończy,
Te rany jeszcze zostaną,
Będą boleć,a ty zostaniesz z głupotą własną,
Z własnym cierpieniem bez żadnego wsparcia,
Z tą przeklętą drogą która przez ciebie wybrana,
Z tymi zasadami na których twa dusza oparta.

Bo ja wiem,że kiedy ta droga się skończy,
Zostaniemy sami i losowi w ofierze oddani,
Będziemy samotnikami z niespełnionymi marzeniami,
A te rany i tak zostaną.

Gdybym mógł cofnąć czas,
Nie było by w ogóle nas,
Żyłbym wtedy bez winy i poczucia swego egoizmu...

Słyszałam jak śpiewa jedną z tych swoich smutnych piosenek i zauważyłam jak siedzi na gałęzi.
-Despero!!-Krzyknęłam,ale on nie odwrócił się.
-El Diablo!-Krzyknęłam głośniej,a pies odwrócił się gwałtownie i zwisł z drzewa prosto przed moim pyskiem.
-Tak?-Spytał wolno i bez żadnego pośpiechu.
-Chodz!Szybko!-Krzyknęłam,aż spadł z drzewa i popędziłam w stronę jaskini Furahy.
Dess wyprzedził mnie i wpadł do jaskini.
-Co jest?-Spytał Furahy.
-Essix!-Krzyknął.
-A co ja?Lekarz?-Spytał.
Wtedy ja wpadłam do jaskini.
-A co z Rudim?-Spytałam.
Despero przewrócił oczami.
-Dajcie mi chwilę.-Powiedział i wybiegł z jaskini,a już po pięciu sekundach był w jaskini z ziołami w pysku.Usiadł przed suczką i machnął jej dwa razy ziołem nad nosem,a ona psiknęła i obudziła się.Wtedy ja i Furaha podbiegliśmy do niej,a kiedy odwróciłam się by podziękować Despero...go już nie było.

(Furaha?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz