-Tak,ale dobrze wyszkolonego.-Powiedziałam.Pies nie podobał mi
się...myślał,że co?Klęknę przed nim i spytam się czy łaskawie zostanie
naszym obrońcą?Wtedy zaczęłam powoli okrążać psa.
-O co chodzi?-Warknął.
-Atakuj.-Powiedziałam obojętnie,a pies skoczył na mnie.Ja tylko pokiwałam głową i przesunęłam się w bok.
-Wyczuwaj ruchy swojego przeciwnika i każdą walkę traktuj tak jakby to
miała być twoja ostatnia.-Powiedziałam tylko,a pies chcąc mnie podciąć
machnął łapą prosto w moje łapy.Ja podskoczyłam i przy okazji kopnęłam
go w bok,a pies padł.Zaśmiałam się tylko i powiedziałam:
-Jeśli chcesz zostać obrońcą idz do Despero i radzę grzeczniej,bo mam od
Ciebie wyższe stanowisko i jeśli tylko spróbujesz mnie zaatakować cała
sfora zwróci się przeciwko Tobie.
(Oskar?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz