-Jak masz na imię-zbliżyłem się do lwicy. Należała do mojej sfory lecz nie znałem jej imienia. Mogło to się wydawać dziwne ale dla mnie spontaniczne.
-Ja?-przekrzywiła łeb
-Tak, nie ma nikogo w pobliżu.-zacząłem się z nią droczyć.
-Salvaji.-odparła ponuro.
-Czemu jesteś taka zła i ponura?-uśmiechnąłem się dla pocieszenia.
Salvaji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz