-Tobie się udało a ja?-warknęła przyjaźnie w moją stronę. Podszedłem do niej omijając pułapki i zacząłem się droczyć.
-No złap mnie - podżegałem suczkę by za mną szła. Tak też zrobiła. Przy pierwszej pułapce złamała się deska i wpadła do wody. Lecz najgorsze prze de mną. Suczka robiła te same kroki co ja. Szła coraz szybciej a ja nie nadążałem stawiać kroki.
-Auuuuuuuuuuuu- wydałem z siebie pisk. Brzmiało to okropnie.
-Hahaha - piszczałem i warczałem jednocześnie patrząc ze zgrozą na kolce jeżozwierza które dotkliwie poraniły mój zad.
Wichura?Mam wenę <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz