-Och,po wszystkim...-westchnąłem ciężko. Spojrzałem na Wichurę która stawiała szczeniaka na równe nogi. Mały zapłakany położył się koło Wichury a ta pogładziła go po głowie rozczulając się.
-Biedak...-szepnęła.
-I co my z nim zrobimy?-popatrzyłem na nią,nie pewnie wstałem i usiadłem wyczekująco. Ona zakłopotana patrzyła to na mnie ro na szczeniaka.
Wichura? Brak weny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz