sobota, 21 lutego 2015
Zawieszka
Tak, zawieszka. Do...kwietnia lub marca. Wiem przykro. ale w ten czas podszkole się w obróbce i może będziemy mieć porządne zdjęcia :). Może będę obrabiać...nie wiem ale wszystko przyjdzie w swoim czasie. Bywajcie,już tęsknie.
poniedziałek, 16 lutego 2015
Info
Jak widać, mamy hymn i towarzyszy. Dodałam także etykiety. Pewnie myślisz...bomba!,jednak mogę cię zadziwić. Otóż sfora będzie mało aktywna aż do kwietnia (wiem długo <3<3) ale cóż. Prawdopodobnie w marcu będzie zawieszka...smutne. Powody.
1.Moja współzałożycielka ma małe problemy z bloggerem i w dodatku jest nieobecna bo pojechała.
2.Ja ogólnie częściej siedzę na telefonie a tam mam małe problemy z dodawaniem opków więc wiecie.
Od Dzisiaj wszystkie opowiadania na konto naszej sfory:
Magic Hope
1.Moja współzałożycielka ma małe problemy z bloggerem i w dodatku jest nieobecna bo pojechała.
2.Ja ogólnie częściej siedzę na telefonie a tam mam małe problemy z dodawaniem opków więc wiecie.
Od Dzisiaj wszystkie opowiadania na konto naszej sfory:
Magic Hope
Od Furahy C.D.Wichura
-Och,po wszystkim...-westchnąłem ciężko. Spojrzałem na Wichurę która stawiała szczeniaka na równe nogi. Mały zapłakany położył się koło Wichury a ta pogładziła go po głowie rozczulając się.
-Biedak...-szepnęła.
-I co my z nim zrobimy?-popatrzyłem na nią,nie pewnie wstałem i usiadłem wyczekująco. Ona zakłopotana patrzyła to na mnie ro na szczeniaka.
Wichura? Brak weny...
-Biedak...-szepnęła.
-I co my z nim zrobimy?-popatrzyłem na nią,nie pewnie wstałem i usiadłem wyczekująco. Ona zakłopotana patrzyła to na mnie ro na szczeniaka.
Wichura? Brak weny...
Od Wichury C.D.Furaha
Byli to trzej ludzie.Jeden chwycił łowcę za szyję i przyparł do drzewa,a
drugi człowiek zaczął celować strzelbą w dowódcę który rozglądał się
raz w lewo,a raz w prawo szukając drogi ucieczki.Człowiek który celował w
dowódcę strzelił,a ja odwróciłam łeb i zacisnęłam powieki nadal
zasłaniając oczy szczeniakowi.Usłyszałam tylko krzyk umierającego
dowódcy...człowiek który trzymał łowcę podniósł go za ogon głową do dołu
i zaczął przyglądać się jemu futrze.Łowca był prawie martwy od
strachu...człowiek zabrał go,a tamten drugi wziął ciało dowódcy i
odeszli.
(Furaha?)
(Furaha?)
niedziela, 15 lutego 2015
Od Essix C.D.Despero Quest III
Pies otrzepał się i poszedł dalej. Ja jednak nie zamikerzałam
kontynuować mojej popołudniowej przechadzki po mieście. Poszłam za psem.
Miał dumnie uniesioną głowę i stąpał powoli. Wszyscy odsuwali mu się z
drogi i omijali go szerokim łukiem. Był rasy wilczak czechosłowacki i
przypominał wilka i to może było powodem tego trzymania się innych z
daleka. Pies skręcił w boczną uliczkę, a ja się zawachałam. Nie
wiedziałam czy za nim iść, ale w końcu ciekawość dała górę. Podążyłam za
psem ostrożnie robiąc każdy krok. Patrzyłam pod łapy i nie zauważyłam,
że prowadzi mnie do garażu. Kiedy podniosłam głowę byłam już na ringu
obok Despero El Diablo. Zadrżałam. Ja? Walczyć? To zdawało się być
niemożliwe.
- Dess? Chyba mnie nie zabijesz?- zapytałam podchodząc do psa.
- Mam pomysł. Będziemy udawać walkę. Trochę się poszczypiemy, podrapiemy i ja cię w końcu powalę na ziemię. Będziesz skomleć, a ja wygrał walkę. Zgoda?- zapytał.
- Zgoda!- odpowiedziałam uradowana.
Krzyk na widowni był coraz głośniejszy.
- Despero! - krzyczał tłum.
Wyszliśmy na środek ringu. Spróbowałam przewrócić psa, ale zamiast tego przeskoczyłam nad jego grzbietem.
- Hahahaha!- śmiali się ludzie.
Despero dotkął mojego boku, ale z pewnością wyglądało to jak mocne szczypnięcie zębami, bo zwijałam się z bólu skomląc. Potem udawałam, że ledwo wstałam i wzięłam rozpęd. Uderzyłam w psa. On nawet się nie zachwiał. Uniósł swoją wielką łapę i przycisnął mnie do ziemi. Zaskomlałam.
- Koniec! Despero wygrał!- krzyknął umięśniony człowiek.
Wymknęłam się szybko z garażu. Czekałam na Despero. Kiedy wreszcie przyszedł powiedział:
- Świetnie grałaś swoją rolę.
- Dzęki.- odparłam.
Despero?
- Dess? Chyba mnie nie zabijesz?- zapytałam podchodząc do psa.
- Mam pomysł. Będziemy udawać walkę. Trochę się poszczypiemy, podrapiemy i ja cię w końcu powalę na ziemię. Będziesz skomleć, a ja wygrał walkę. Zgoda?- zapytał.
- Zgoda!- odpowiedziałam uradowana.
Krzyk na widowni był coraz głośniejszy.
- Despero! - krzyczał tłum.
Wyszliśmy na środek ringu. Spróbowałam przewrócić psa, ale zamiast tego przeskoczyłam nad jego grzbietem.
- Hahahaha!- śmiali się ludzie.
Despero dotkął mojego boku, ale z pewnością wyglądało to jak mocne szczypnięcie zębami, bo zwijałam się z bólu skomląc. Potem udawałam, że ledwo wstałam i wzięłam rozpęd. Uderzyłam w psa. On nawet się nie zachwiał. Uniósł swoją wielką łapę i przycisnął mnie do ziemi. Zaskomlałam.
- Koniec! Despero wygrał!- krzyknął umięśniony człowiek.
Wymknęłam się szybko z garażu. Czekałam na Despero. Kiedy wreszcie przyszedł powiedział:
- Świetnie grałaś swoją rolę.
- Dzęki.- odparłam.
Despero?
Od Furahy C.D.Wichura
-Nie!
-Dlaczego?-spojrzałem na niego z wyrzutem.
-Albo nam pomożecie albo weźmiecie tamtego szczeniaka!- wskazał palcem na szczeniaka rasy mieszanej.
-Bo co nam zrobisz!?-warknąłem na niego i miałem ochotę już na niego skoczyć ale Wichura położyła łapę na uszach i zaczęła ciągnąć w stronę szczeniaka. Niechętnie poszedłem z suczką na bok.
-Szybciej!-szeptała mi do ucha. Pospiesznie schowaliśmy się w krzakach.
Nagle usłyszeliśmy nieprzyjemny krzyk i ujadanie psów. To ludzie dopadli tych "dowódców". Wichura kurczowo zatykała oczy szczeniakowi.
Wichura?
piątek, 13 lutego 2015
Od Wichury C.D.Furaha
-Jakie to piękne...-Powiedziałam z uśmiechem,a te wszystkie drzewa były
takie piękna i kolorowe,że nie wiadomo było na które spojrzeć
najpierw.Nagle łabędzie odleciały...chyba czegoś się przestraszyły.Mnie
też ogarnął lekki niepokój i zerkałam co chwilę za siebie.
-Co się stało?-Spytał Furaha.
-Coś czuję...to jakiś dziwny zapach.-Powiedziałam niepewnie i postawiłam powoli pierwszy krok.Nagle z krzaków coś wybiegło i wskoczyło do wody.Furaha i ja od razu podbiegliśmy do jeziora,a po chwili wypłynęły z niego dwa psy.Sama nie mogłam uwierzyć w to co widzę...był to dowódca wojsk i młody łowca którzy ponoć zginęli w wojnie.
-Jak dobrze Cię widzieć.-Zaśmiał się łowca,ale ja nie odwzajemniałam uśmiechu.Furaha warknął.
-A ten to kto?-Spytał dowódca szykujący się do ataku.
-To Alfa tej sfory,a wy co tu robicie?-Spytałam.
-Uciekamy przed ludzmi.-Powiedział łowca i nastawił uszy.To chyba była najgorsza chwila w jakiej mogli się tu pojawić.
(Furaha?)
-Co się stało?-Spytał Furaha.
-Coś czuję...to jakiś dziwny zapach.-Powiedziałam niepewnie i postawiłam powoli pierwszy krok.Nagle z krzaków coś wybiegło i wskoczyło do wody.Furaha i ja od razu podbiegliśmy do jeziora,a po chwili wypłynęły z niego dwa psy.Sama nie mogłam uwierzyć w to co widzę...był to dowódca wojsk i młody łowca którzy ponoć zginęli w wojnie.
-Jak dobrze Cię widzieć.-Zaśmiał się łowca,ale ja nie odwzajemniałam uśmiechu.Furaha warknął.
-A ten to kto?-Spytał dowódca szykujący się do ataku.
-To Alfa tej sfory,a wy co tu robicie?-Spytałam.
-Uciekamy przed ludzmi.-Powiedział łowca i nastawił uszy.To chyba była najgorsza chwila w jakiej mogli się tu pojawić.
(Furaha?)
Od Furahy C.D.Essix
Suczka poszła. Następnego dnia z rana wstałem bardzo szybko. Dałem buziaka Wichurze i powiedziałem,że idę na obchód sfory lecz najpierw upolowałem mojej gwiazdce śniadanie. Sobie też. Gdy zjadłem wybiegłem jak szalony z jaskini i ruszyłem w stronę Siento. Tam spotkałem Essix która leżała i spała!
-Essix?Dlaczego śpisz na ziemi.-spojrzałem na nieco zdziwioną suczkę.
-Co?-spojrzała na mnie.
-Dlaczego śpisz na ziemi w lesie!?-spojrzałem na nią z wyrzytem.
Essix?
-Essix?Dlaczego śpisz na ziemi.-spojrzałem na nieco zdziwioną suczkę.
-Co?-spojrzała na mnie.
-Dlaczego śpisz na ziemi w lesie!?-spojrzałem na nią z wyrzytem.
Essix?
Od Furahy C.D.Wichura
| Droga do Jeziora Wiecznej Wiosny |
-Podaj łapę madame - suczka słysząc to zrobiła jeden zgrabny ruch podcinając mi nogi. Wylądowałem na twardym podłożu.
-Au-warknąłem ochoczo.
-No co? -zaśmiała się błogo a ja podskoczyłem na równe nogi. Wichura popatrzyła na mnie spod oka a ja zachęciłem
-Chodź, pokaże ci miejsce gdzie jest wieczna wiosna. - Powiedziałem do suczki i ruszyliśmy. Droga była długa jednak ta wytrwale szła za mną. W końcu doszliśmy do miejsca pełnego kwiatów.
-Co to?-rzekła zdziwiona.
-To?To dopiero początek. -pociągnąłem suczkę dalej.
A oto to, czego szukamy czyli...Jezioro Wiecznej Wiosny. - suczce zabrakło tchu. Rozglądała się wokoło. Jej wzrok przykuły dwa łabędzie:
| Jezioro Wiecznej Wiosny |
Wichura?
Od Wichury Do Oskara
-Tak,ale dobrze wyszkolonego.-Powiedziałam.Pies nie podobał mi
się...myślał,że co?Klęknę przed nim i spytam się czy łaskawie zostanie
naszym obrońcą?Wtedy zaczęłam powoli okrążać psa.
-O co chodzi?-Warknął.
-Atakuj.-Powiedziałam obojętnie,a pies skoczył na mnie.Ja tylko pokiwałam głową i przesunęłam się w bok.
-Wyczuwaj ruchy swojego przeciwnika i każdą walkę traktuj tak jakby to miała być twoja ostatnia.-Powiedziałam tylko,a pies chcąc mnie podciąć machnął łapą prosto w moje łapy.Ja podskoczyłam i przy okazji kopnęłam go w bok,a pies padł.Zaśmiałam się tylko i powiedziałam:
-Jeśli chcesz zostać obrońcą idz do Despero i radzę grzeczniej,bo mam od Ciebie wyższe stanowisko i jeśli tylko spróbujesz mnie zaatakować cała sfora zwróci się przeciwko Tobie.
(Oskar?)
-O co chodzi?-Warknął.
-Atakuj.-Powiedziałam obojętnie,a pies skoczył na mnie.Ja tylko pokiwałam głową i przesunęłam się w bok.
-Wyczuwaj ruchy swojego przeciwnika i każdą walkę traktuj tak jakby to miała być twoja ostatnia.-Powiedziałam tylko,a pies chcąc mnie podciąć machnął łapą prosto w moje łapy.Ja podskoczyłam i przy okazji kopnęłam go w bok,a pies padł.Zaśmiałam się tylko i powiedziałam:
-Jeśli chcesz zostać obrońcą idz do Despero i radzę grzeczniej,bo mam od Ciebie wyższe stanowisko i jeśli tylko spróbujesz mnie zaatakować cała sfora zwróci się przeciwko Tobie.
(Oskar?)
Od Despero Do Essix
-Znów siedzisz na tym głupim drzewie!?-Krzyknęła Wichura która stała pod
drzewem czekając na mnie.Przewróciłem oczami i zeskoczyłem z drzewa
robiąc przy tym salto.Wylądowałem prosto przed niecierpliwą suczką która
już była lekko zdenerwowana moim nastawieniem.Wtedy ominąłem ją bez
żadnego słowa i poszedłem do przodu.
-A ty dokąd?
-Do siebie.-Mruknąłem i odszedłem.Zerkałem co parę sekund sprawdzając czy Wichura nadal tam jest,a już po piątym zerknięciu suczka odeszła tylko,że w przeciwną stronę niż ja.Pokręciłem głową i ruszyłem w biegu do miasta.Kiedy byłem już na ulicy zwolniłem i zacząłem iść wolniej stawiając dumnie każdy krok.Psy które przechodziły obok mnie omijały mnie wielkim kręgiem.Wszyscy doskonale wiedzieli kim jestem...wiedzieli,że z tym psem lepiej nie zadzierać.Kiedy obejrzałem się na chwilę do tyłu poczułem,że na kogoś wpadłem.Wylądowałem na ziemi i zacząłem masować się po łbie.Kiedy otworzyłem oczy spostrzegłem się,że to jakaś suczka.Przez chwilę tak się na siebie patrzyliśmy,a potem suczka wyciągnęła do mnie łapę.
-Essix.-Przedstawiła się.
Ja tylko mruknąłem i zmierzyłem suczkę wzrokiem.Ona wtedy cofnęła łapę i położyła po cobie uszy.
-Despero El Diablo.-Powiedziałem wstając i otrzepując się z ziemi.
(Essix?)
-A ty dokąd?
-Do siebie.-Mruknąłem i odszedłem.Zerkałem co parę sekund sprawdzając czy Wichura nadal tam jest,a już po piątym zerknięciu suczka odeszła tylko,że w przeciwną stronę niż ja.Pokręciłem głową i ruszyłem w biegu do miasta.Kiedy byłem już na ulicy zwolniłem i zacząłem iść wolniej stawiając dumnie każdy krok.Psy które przechodziły obok mnie omijały mnie wielkim kręgiem.Wszyscy doskonale wiedzieli kim jestem...wiedzieli,że z tym psem lepiej nie zadzierać.Kiedy obejrzałem się na chwilę do tyłu poczułem,że na kogoś wpadłem.Wylądowałem na ziemi i zacząłem masować się po łbie.Kiedy otworzyłem oczy spostrzegłem się,że to jakaś suczka.Przez chwilę tak się na siebie patrzyliśmy,a potem suczka wyciągnęła do mnie łapę.
-Essix.-Przedstawiła się.
Ja tylko mruknąłem i zmierzyłem suczkę wzrokiem.Ona wtedy cofnęła łapę i położyła po cobie uszy.
-Despero El Diablo.-Powiedziałem wstając i otrzepując się z ziemi.
(Essix?)
Questy
Questy to nowy wytwór naszej sfory. Robi się zamieszanie,nie? Ale spokojnie wszystko poukładamy. Także informuję o nowościach w zakładce z zwierzyną
Od Wichury Do Salvaji
Siedziałam właśnie pod drzewem i ryłam na ziemi obrazek który
przedstawiał dwa psy...suczkę i psa którzy siedzą na drzewie przy
romantycznym zachodzie słońca.Opierały się o siebie,a cały obraz
wyglądał jak żywy.
-I co wy widzicie w tej miłości?-Spytał Despero który zwisł z gałęzi tuż przed moim pyskiem i wpatrywał się w obrazek.
-Masz talent.-Zaśmiał się i zeskoczył z drzewa stając łapą na moim rysunku.Ja warknęłam cicho.
-A jak tam ci się układa z twoim ukochanym?-Spytał i celowo podeptał mój obrazek.
-Bardzo dobrze,bo w przeciwieństwie do ciebie Furaha jest zabawny i romantyczny.-Rzuciłam i odeszłam zdenerwowana.Furaha załatwiał coś ważnego,a ja postanowiłam,że poobserwuję trochę granice sfory.Kiedy szłam przez tak przez las zauważyłam jakieś duże drzewo.Wzięłam rozbieg i skoczyłam wbijając się pazurami w pień.Pózniej usiadłam na gałęzi i zaczęłam śpiewać:
Sé fuerte ...
No le hizo saber que la debilidad condenados,
Corre incluso el camino que atraviesa ,
el camino de la vida que eligió .
Todas las mañanas se fortalecerá , y cada uno perdido la esperanza de un nuevo dzień.Dziś nuestra fuerza en un combinado ...
O de lo contrario ,
ya que requiere el mundo ,
no te detengas, porque el lugar no era adecuado soporte .
Todas las mañanas se debe reforzar con cada esperanza perdida para un nuevo día ...
Kiedy byłam mała i coś mi się nie udawało Despero brał mnie do siebie i śpiewał.Był dla mnie jak starszy brat...kiedyś był inny.Kochał żyć i wiedział po co żyje...a teraz po utracie Liji wciąż się nad sobą użala.Nagle usłyszałam jak ktoś opiera się o pień drzewa.Była to Salvaja.
(Salvaja?)
-I co wy widzicie w tej miłości?-Spytał Despero który zwisł z gałęzi tuż przed moim pyskiem i wpatrywał się w obrazek.
-Masz talent.-Zaśmiał się i zeskoczył z drzewa stając łapą na moim rysunku.Ja warknęłam cicho.
-A jak tam ci się układa z twoim ukochanym?-Spytał i celowo podeptał mój obrazek.
-Bardzo dobrze,bo w przeciwieństwie do ciebie Furaha jest zabawny i romantyczny.-Rzuciłam i odeszłam zdenerwowana.Furaha załatwiał coś ważnego,a ja postanowiłam,że poobserwuję trochę granice sfory.Kiedy szłam przez tak przez las zauważyłam jakieś duże drzewo.Wzięłam rozbieg i skoczyłam wbijając się pazurami w pień.Pózniej usiadłam na gałęzi i zaczęłam śpiewać:
Sé fuerte ...
No le hizo saber que la debilidad condenados,
Corre incluso el camino que atraviesa ,
el camino de la vida que eligió .
Todas las mañanas se fortalecerá , y cada uno perdido la esperanza de un nuevo dzień.Dziś nuestra fuerza en un combinado ...
O de lo contrario ,
ya que requiere el mundo ,
no te detengas, porque el lugar no era adecuado soporte .
Todas las mañanas se debe reforzar con cada esperanza perdida para un nuevo día ...
Kiedy byłam mała i coś mi się nie udawało Despero brał mnie do siebie i śpiewał.Był dla mnie jak starszy brat...kiedyś był inny.Kochał żyć i wiedział po co żyje...a teraz po utracie Liji wciąż się nad sobą użala.Nagle usłyszałam jak ktoś opiera się o pień drzewa.Była to Salvaja.
(Salvaja?)
Powitajmy Aramisa!!!
.

Imię: Aramis
Rasa: Gończy Polski
Ksywa: Myśliwi mówili na niego Aramis,ale zdarzało się też czasem Armi.
Wiek: 10 miesięcy
Rodzina: Ma tylko poza sforą:
Ojciec - Atos (nie żyje...zginął w polowaniu na niedzwiedzie.)
Matka - Imperia (daleko,daleko stąd)
Bracia - Katon i Kadin (nie wie czy nawet jeszcze żyją)
Aktualnie zajmuje nim się Despero El Diablo
Rodowód: Nic o tym nie wie...
Umaszczenie: Czarne podpalane
Zauroczona: Nie to mu w głowie
Charakter: Aramisa nie można już porównać do szczęśliwego i pełnego życia szczeniaka,bo ten świat już go zniszczył na dobre...tego nie da się już niestety cofnąć.Sam już nie pamięta chwili w której ktoś go przytulił i pochwalił.Żył w ciągłym strachu i jako dwumiesięczny szczeniak zaczął morderczy trening który ledwo przeżywały inne szczeniaki które też były trenowane na łowców.Bo kiedy ojciec Aramisa zginął w starciu z niedzwiedziem myśliwy zażądał by pierwszy szczeniak Atosa i Imperii poszedł w ślady ojca.Pod czas tych treningów za każdy pisk był bardzo bity co sprawiło,że bardzo się utwardził i dziś ból nie ma dla niego większego znaczenia.Żyje dyscypliną i siłą w którą wieży bardziej niż w cokolwiek innego.Drugi pies nie ma dla niego znaczenia i mimo wzrostu dzięki swojemu sprytowi umie pokonać dorosłego psa.Polega tylko i wyłącznie na sobie i utrzymuje się na własnych zasadach i prawdach.Umie kontrolować swoje emocja i zawsze zachować równowagę.Jest bardzo silny fizycznie i psychicznie.Zawsze bez względu na wszystko musi osiągnąć swój cel.Nawet jeśli miałby przejść po trupach i zmierzyć się z ogniem i tak się nie podda i będzie brnął do końca.Wiele dorosłych psów podziwia go,ale Aramis nie zwraca na to uwagi,bo wie,że kiedy spocznie na laurach znów spuści się na dno.Jego przewodnikiem nie są oczy,ale wprost doskonały słuch.Sam doskonale wie,że jest inny...ale nie chce tego zmieniać.Nie chce ciepła,ani opieki...wie,że sam doskonale da sobie radę.Utrzymuje się często na obrzeżach sfory "rozmawiając" z innymi zwierzętami jak z równym sobie.Nie boi się gryfów,smoków i niedziwdzi,bo wie,że jak takie zwierzę podejdzie się od dobrej strony okaże ci to samo...nie potrzebuje innego towarzystwa.
Znajomi: Tylko Despero
Inne zdjęcia: -
Steruje: JULKAR
Imię: Aramis
Rasa: Gończy Polski
Ksywa: Myśliwi mówili na niego Aramis,ale zdarzało się też czasem Armi.
Wiek: 10 miesięcy
Rodzina: Ma tylko poza sforą:
Ojciec - Atos (nie żyje...zginął w polowaniu na niedzwiedzie.)
Matka - Imperia (daleko,daleko stąd)
Bracia - Katon i Kadin (nie wie czy nawet jeszcze żyją)
Aktualnie zajmuje nim się Despero El Diablo
Rodowód: Nic o tym nie wie...
Umaszczenie: Czarne podpalane
Zauroczona: Nie to mu w głowie
Charakter: Aramisa nie można już porównać do szczęśliwego i pełnego życia szczeniaka,bo ten świat już go zniszczył na dobre...tego nie da się już niestety cofnąć.Sam już nie pamięta chwili w której ktoś go przytulił i pochwalił.Żył w ciągłym strachu i jako dwumiesięczny szczeniak zaczął morderczy trening który ledwo przeżywały inne szczeniaki które też były trenowane na łowców.Bo kiedy ojciec Aramisa zginął w starciu z niedzwiedziem myśliwy zażądał by pierwszy szczeniak Atosa i Imperii poszedł w ślady ojca.Pod czas tych treningów za każdy pisk był bardzo bity co sprawiło,że bardzo się utwardził i dziś ból nie ma dla niego większego znaczenia.Żyje dyscypliną i siłą w którą wieży bardziej niż w cokolwiek innego.Drugi pies nie ma dla niego znaczenia i mimo wzrostu dzięki swojemu sprytowi umie pokonać dorosłego psa.Polega tylko i wyłącznie na sobie i utrzymuje się na własnych zasadach i prawdach.Umie kontrolować swoje emocja i zawsze zachować równowagę.Jest bardzo silny fizycznie i psychicznie.Zawsze bez względu na wszystko musi osiągnąć swój cel.Nawet jeśli miałby przejść po trupach i zmierzyć się z ogniem i tak się nie podda i będzie brnął do końca.Wiele dorosłych psów podziwia go,ale Aramis nie zwraca na to uwagi,bo wie,że kiedy spocznie na laurach znów spuści się na dno.Jego przewodnikiem nie są oczy,ale wprost doskonały słuch.Sam doskonale wie,że jest inny...ale nie chce tego zmieniać.Nie chce ciepła,ani opieki...wie,że sam doskonale da sobie radę.Utrzymuje się często na obrzeżach sfory "rozmawiając" z innymi zwierzętami jak z równym sobie.Nie boi się gryfów,smoków i niedziwdzi,bo wie,że jak takie zwierzę podejdzie się od dobrej strony okaże ci to samo...nie potrzebuje innego towarzystwa.
Znajomi: Tylko Despero
Inne zdjęcia: -
Steruje: JULKAR
Od Essix C.D.Furaha
Odgryzłam kawałek mięsa. Siedzieliśmy w ciszy dobre pare minut i
rozkoszowaliśmy się smakiem zwierzyny. Potem Furaha powiedział:
- Mniam... Teraz muszę odpocząć.
Ułożył się na słomie.
- Może już pójdę? Muszę trochę posprzątać w mojej jaskini.- powiedziałam i poszłam do siebie.
- Mniam... Teraz muszę odpocząć.
Ułożył się na słomie.
- Może już pójdę? Muszę trochę posprzątać w mojej jaskini.- powiedziałam i poszłam do siebie.
Od Wichury C.D.Furaha
Chciała coś powiedzieć,ale nie mogłam niczego z siebie wydusić.Każda
sekunda była jak godzina,a na pysku Furahy pojawiał się powoli smutek i
szykował się już na najgorsze.To jedno słowo ma przecież zmienić całe
moje życie...ale ja przecież nie jestem na to gotowa...i co teraz mam
powiedzieć?Wreszcie popatrzyłam się psu głęboko w oczy i uśmiechnęłam
się ciepło.-Och Furaha,tak.-Powiedziałam i wtuliłam się w futro psa.To była przepiękna chwila...i poczułam,że wreszcie znalazłam tego jedynego.Polizałam Furahę w policzek i powiedziałam:
-Chodz.
Wtedy pobiegłam przed siebie,a Furaha za mną.To była piękna chwila.Biegliśmy tak do puki nie dobiegliśmy na piękną plażę.
(Furaha? <3)
środa, 11 lutego 2015
Magic Hope!
Zmieniliśmy nazwę na Magic Hope! Jest ona bardziej oryginalna i moim zdaniem świetnie pasuje do naszej sfory. Odzwierciedla mnie i JULKAR. Jest wolna i bez większych ograniczeń. Swoboda...to był podstawowy cel podczas jej tworzenia. Zapraszam do zapoznania się z nią. Magic Hope z j.angielskiego znaczy Magia Nadziei.
~Furaha
~Furaha
Od Furahy C.D.Essix
-Dobry nie?-spojrzałem wesoło na suczkę.
-Pyszny i dorodny, ty go upolowałeś?-mówiąc to ugryzła kolejny kawał mięsa.
-Tak, ale razem z Carmen przytargaliśmy go tu. - oderwałem nogę od łosia i łapczywie jadłem.
-Aha, ja najbardziej lubię mięso z uda, jest takie soczyste a ty?-popatrzyła na moją ubrudzoną twarz i zachichotała.
-Ja najbardziej lubię szpik kostny. Jest bardzo pożywny i można się nim na jeść - rzeczywiście bardzo go lubiłem. Jednak aby się do niego dostać trzeba było się napracować.
Essix?
-Pyszny i dorodny, ty go upolowałeś?-mówiąc to ugryzła kolejny kawał mięsa.
-Tak, ale razem z Carmen przytargaliśmy go tu. - oderwałem nogę od łosia i łapczywie jadłem.
-Aha, ja najbardziej lubię mięso z uda, jest takie soczyste a ty?-popatrzyła na moją ubrudzoną twarz i zachichotała.
-Ja najbardziej lubię szpik kostny. Jest bardzo pożywny i można się nim na jeść - rzeczywiście bardzo go lubiłem. Jednak aby się do niego dostać trzeba było się napracować.
Essix?
Od Furahy C.D.Wichura
-Dziękuję za pomoc - suczka uśmiechnęła się do nas.
-Nam nie dziękuj, podziękuj Despero.-Wichura pomogła wstać suczce.
-Dobrze - odpowiedziała i skierowała się w stronę wyjścia
-Co chciałaś nam powiedzieć?-zatrzymałem ją w drodzę.
-Już nie ważne - pognała przed siebie a ja złapałem odpowiedni dla mnie moment. Rzuciłem się na Wichurę i mocno przytuliłem. W tym momencie suczka nie ruszała się z wrażenia. Liznąłem ją delikatnie w policzek. Odsunęła łeb w drugą stronę. Przyciągnąłem jej głowę i zacząłem namiętnie całować. Na początku suczka stawiała opory lecz po kilku minutach obezwładniona wtuliła się we mnie. Ten moment był błogi. Ja z moją ukochaną w miłosnym pocałunku. Jednak to co dobre nie trwa wiecznie. Zszedłem z suczki a ta zdezorientowana usiadła.
-Wichura kocham cię, czy zechcesz zostać moją partnerką?-nastała chwila grozy. Jaka będzie jej odpowiedź? Nie wiem
Wichura?
-Nam nie dziękuj, podziękuj Despero.-Wichura pomogła wstać suczce.
-Dobrze - odpowiedziała i skierowała się w stronę wyjścia
-Co chciałaś nam powiedzieć?-zatrzymałem ją w drodzę.
-Już nie ważne - pognała przed siebie a ja złapałem odpowiedni dla mnie moment. Rzuciłem się na Wichurę i mocno przytuliłem. W tym momencie suczka nie ruszała się z wrażenia. Liznąłem ją delikatnie w policzek. Odsunęła łeb w drugą stronę. Przyciągnąłem jej głowę i zacząłem namiętnie całować. Na początku suczka stawiała opory lecz po kilku minutach obezwładniona wtuliła się we mnie. Ten moment był błogi. Ja z moją ukochaną w miłosnym pocałunku. Jednak to co dobre nie trwa wiecznie. Zszedłem z suczki a ta zdezorientowana usiadła.
-Wichura kocham cię, czy zechcesz zostać moją partnerką?-nastała chwila grozy. Jaka będzie jej odpowiedź? Nie wiem
Wichura?
Od Essix C.D.Furaha
-W sumie, to nie mam nic do roboty... Chdźmy! - powiedziałam.
Nasz Alfa był naprawdę wspaniałym psem. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaki jest, kiedy dołączałam do sfory. Poszliśmy do jego jaskini. Leżał tam już duży, dorodny łoś. Usiadłam naprzeciwko Furaha i zaczęłam jeść.
Furaha?
Nasz Alfa był naprawdę wspaniałym psem. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaki jest, kiedy dołączałam do sfory. Poszliśmy do jego jaskini. Leżał tam już duży, dorodny łoś. Usiadłam naprzeciwko Furaha i zaczęłam jeść.
Furaha?
Od Wichury C.D.Furaha
-Despero...-Szepnęłam i popędziłam w stronę jego drzewa.Biegłam jak tylko szybko mogłam by jeszcze go złapać przed walką.
Bo ja wiem,że kiedy wszystko się skończy, Te rany jeszcze zostaną, Będą boleć,a ty zostaniesz z głupotą własną, Z własnym cierpieniem bez żadnego wsparcia, Z tą przeklętą drogą która przez ciebie wybrana, Z tymi zasadami na których twa dusza oparta. Bo ja wiem,że kiedy ta droga się skończy, Zostaniemy sami i losowi w ofierze oddani, Będziemy samotnikami z niespełnionymi marzeniami, A te rany i tak zostaną. Gdybym mógł cofnąć czas, Nie było by w ogóle nas, Żyłbym wtedy bez winy i poczucia swego egoizmu... Słyszałam jak śpiewa jedną z tych swoich smutnych piosenek i zauważyłam jak siedzi na gałęzi. -Despero!!-Krzyknęłam,ale on nie odwrócił się. -El Diablo!-Krzyknęłam głośniej,a pies odwrócił się gwałtownie i zwisł z drzewa prosto przed moim pyskiem. -Tak?-Spytał wolno i bez żadnego pośpiechu. -Chodz!Szybko!-Krzyknęłam,aż spadł z drzewa i popędziłam w stronę jaskini Furahy. Dess wyprzedził mnie i wpadł do jaskini. -Co jest?-Spytał Furahy. -Essix!-Krzyknął. -A co ja?Lekarz?-Spytał. Wtedy ja wpadłam do jaskini. -A co z Rudim?-Spytałam. Despero przewrócił oczami. -Dajcie mi chwilę.-Powiedział i wybiegł z jaskini,a już po pięciu sekundach był w jaskini z ziołami w pysku.Usiadł przed suczką i machnął jej dwa razy ziołem nad nosem,a ona psiknęła i obudziła się.Wtedy ja i Furaha podbiegliśmy do niej,a kiedy odwróciłam się by podziękować Despero...go już nie było. (Furaha?) |
wtorek, 10 lutego 2015
Info
Jeżeli ktoś jest uważny nasza sfora przemienia się na taką niczym z filmu S-F. I oto chodzi. Razem z JULKAR doszłyśmy do wniosku,że fajnie jest mieć sforę o takim nietypowym wyglądzie. Od dzisiaj w naszej sforze oficjalnie zakrólowała magia. Niezwykłe mocy i osobliwości. To nowe oblicze Pack Of Hope. W
~Furaha
~Furaha
Od Furahy C.D.Essix
-Ciekawe?-uśmiechnąłem się do suczki która bardzo zawstydziła się tym pytaniem. Jednak nie miała się co krępować.
-No...nawet, co tam robisz?-uśmiechnęła się promieniejąc i spojrzała na zioła które koło mnie leżały i które bezczynnie targałem.
-Bawię się, bo dzisiaj mi się nudzi - zerknąłem na nią - zjesz ze mną dziś obiad? - starałem się zmienić temat.
Essix?
-No...nawet, co tam robisz?-uśmiechnęła się promieniejąc i spojrzała na zioła które koło mnie leżały i które bezczynnie targałem.
-Bawię się, bo dzisiaj mi się nudzi - zerknąłem na nią - zjesz ze mną dziś obiad? - starałem się zmienić temat.
Essix?
Od Furahy C.D.Wichura
-To już wszystkie? - patrzyłem spokojnie w stronę damy która bez względu na wszystko i na to czy mi się to podoba śmiała się leżąc na ziemi. Nie postrzeżenie przygwoździłem ją do ziemi i zbliżyłem jej usta do moich. Chyba wiadomo co miało wyniknąć, suczka nie stawiała oporów lecz do jaskini wpadła ledwo żywa Essix. Nie zauważyła zajścia bo zaraz po wejściu padła nieprzytomna na ziemię.
-Co ci jest?-podbiegliśmy do niej.Ta nieodpowiadała.
-Leć po jakiegoś medyka!-Wichura wydzierała się na mnie.
-Ale my nie mamy w sforze medyka!-krzyknąłem na nią.
Wichura?
-Co ci jest?-podbiegliśmy do niej.Ta nieodpowiadała.
-Leć po jakiegoś medyka!-Wichura wydzierała się na mnie.
-Ale my nie mamy w sforze medyka!-krzyknąłem na nią.
Wichura?
Od Essix
Chciałam bliżej poznać naszego samca Alfa. Poszłam więc do niego.
- Essix?- Zapytał, kiedy tylko pojawiłam się na horyzoncie.
- A ty Furaha? Alfa Pack of Hope?- spytałam.
- Yhy... Co cię tu sprowadza?- zapytał po chwili namysłu.
- Mnie? Nic... Po prostu chciałam cię bliżej poznać...- odpowiedziałam zawstydzona.
Przez chwilę czułam na sobie wzrok Alfy.
Furaha?
- Essix?- Zapytał, kiedy tylko pojawiłam się na horyzoncie.
- A ty Furaha? Alfa Pack of Hope?- spytałam.
- Yhy... Co cię tu sprowadza?- zapytał po chwili namysłu.
- Mnie? Nic... Po prostu chciałam cię bliżej poznać...- odpowiedziałam zawstydzona.
Przez chwilę czułam na sobie wzrok Alfy.
Furaha?
Od Wichury C.D.Furaha
Kiedy już się opanowałam,a trwało to dość długo popatrzyłam się na te
parę kolców w zadzie Furahy i sięgnęłam łapą po pierwszy który był
największy.Starałam się go lekko wyciągnąć,ale kiedy już pociągnęłam
Furaha pisnął,a ja powstrzymałam się od śmiechu i spróbowałam być
poważna.Podobnie było z kolejnymi pięcioma kolcami,a kiedy już
wyciągnęłam ostatni szósty padłam na ziemię i zaczęłam się śmiać.
(Furaha?)
(Furaha?)
poniedziałek, 9 lutego 2015
Od Furahy C.D.Wichura
-To chodźmy do mojej jaskini. Zjemy coś a potem...przejdziemy się,dobrze?-popatrzyłem w oczy suczki. Można tam było zobaczyć wszystko. Niby złowrogie ale tulące wszystko i każdego. Niby płonące radością lecz wgłębi smutek też się znajdzie. Nie rozumiałem jej. Ona potrafiła być szczęśliwa w złej chwili. Potrafiła w jednym momencie przeżywać wszystkie emocje. Być zła,miła,grzeczna,przygnębiona i wesoła.
-Smacznego - usiedliśmy przed pysznym jelonkiem którego upolowałem. Ja jadłem na stojąco a ona jadła siedząc.
-Dziękuję, co tak dyszysz i wzdychasz?-popatrzyła na mnie podejrzliwie.
-Wichura, wyciągniesz mi te kolce z tyłka?- popatrzyłem prosząco a ta wybuchła śmiechem nie potrafiąc się opanować.
Wichura?A j mam wenę <3
-Smacznego - usiedliśmy przed pysznym jelonkiem którego upolowałem. Ja jadłem na stojąco a ona jadła siedząc.
-Dziękuję, co tak dyszysz i wzdychasz?-popatrzyła na mnie podejrzliwie.
-Wichura, wyciągniesz mi te kolce z tyłka?- popatrzyłem prosząco a ta wybuchła śmiechem nie potrafiąc się opanować.
Wichura?A j mam wenę <3
Od Wichury C.D.Furaha
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu kiedy patrzyłam na te kolce.
-Biedny zwierzaczek.-Wykrztusiłam patrząc na szykującego się do kolejnego ataku jeżozwierza.Furaha spojrzał się tylko na to "biedne zwierzątko" na które nadepnął.
-To co idziemy dalej?-Spytałam już powoli wracając do siebie.
-Tak.-Odpowiedział przez zęby.
-Tylko tym razem bez wyścigów.-Powiedziałam z uśmiechem.
(Furacha?Brak weny...:c)
-Biedny zwierzaczek.-Wykrztusiłam patrząc na szykującego się do kolejnego ataku jeżozwierza.Furaha spojrzał się tylko na to "biedne zwierzątko" na które nadepnął.
-To co idziemy dalej?-Spytałam już powoli wracając do siebie.
-Tak.-Odpowiedział przez zęby.
-Tylko tym razem bez wyścigów.-Powiedziałam z uśmiechem.
(Furacha?Brak weny...:c)
Od Furahy C.D.Wichura
Znałem drogę na pamięć. Wiedziałem gdzie są pułapki, gdyż jako wódz sfory wypadało by znać jej tereny. Zgrabnie i w podskokach przeszedłem trasę i usiadłem na brzegu naprzeciwko Wichury. Nie zdawałem sobie sprawy,że prze de mną stoi suczka która kompletnie nie wie o geografii kładki. Lecz to dopiero początek.
-Tobie się udało a ja?-warknęła przyjaźnie w moją stronę. Podszedłem do niej omijając pułapki i zacząłem się droczyć.
-No złap mnie - podżegałem suczkę by za mną szła. Tak też zrobiła. Przy pierwszej pułapce złamała się deska i wpadła do wody. Lecz najgorsze prze de mną. Suczka robiła te same kroki co ja. Szła coraz szybciej a ja nie nadążałem stawiać kroki.
-Auuuuuuuuuuuu- wydałem z siebie pisk. Brzmiało to okropnie.
-Hahaha - piszczałem i warczałem jednocześnie patrząc ze zgrozą na kolce jeżozwierza które dotkliwie poraniły mój zad.
Wichura?Mam wenę <3
-Tobie się udało a ja?-warknęła przyjaźnie w moją stronę. Podszedłem do niej omijając pułapki i zacząłem się droczyć.
-No złap mnie - podżegałem suczkę by za mną szła. Tak też zrobiła. Przy pierwszej pułapce złamała się deska i wpadła do wody. Lecz najgorsze prze de mną. Suczka robiła te same kroki co ja. Szła coraz szybciej a ja nie nadążałem stawiać kroki.
-Auuuuuuuuuuuu- wydałem z siebie pisk. Brzmiało to okropnie.
-Hahaha - piszczałem i warczałem jednocześnie patrząc ze zgrozą na kolce jeżozwierza które dotkliwie poraniły mój zad.
Wichura?Mam wenę <3
Od Wichury C.D.Fuaraha
-Z ostrożności i tochę ze strachu.-Odpowiedziałam i wyprzedziłam Furahę.Potem pobiegliśmy już w stronę kładki.
-Ty pierwszy.-Powiedziałam patrząc z nieufnością na kładkę.
-Nie,panie pierwsze.-Zaśmiał się.Ja tylko przewróciłam oczami,a Furaha wszedł pierwszy.Ja po chwili weszłam za nim.
(Furaha?)
-Ty pierwszy.-Powiedziałam patrząc z nieufnością na kładkę.
-Nie,panie pierwsze.-Zaśmiał się.Ja tylko przewróciłam oczami,a Furaha wszedł pierwszy.Ja po chwili weszłam za nim.
(Furaha?)
niedziela, 8 lutego 2015
Od Furahy C.D.Wichura
-Możne przejdziemy się przez kładkę? - chciałem pokazać jej niezwykłe miejsce. Czekałem na ten moment cały dzisiejszy dzień.
-Świetny pomysł - podskoczyła z radości i ruszyliśmy. Dziwiło mnie w suczce to,że co jakiś czas gwałtownie się schyla zatrzymuje i wącha ziemię
-Co robisz?-spytałem gdy się zatrzymała.
-Ale o co chodzi?
-Oto,że co chwila stajesz i obwąchujesz ziemię?
Wichura?
-Świetny pomysł - podskoczyła z radości i ruszyliśmy. Dziwiło mnie w suczce to,że co jakiś czas gwałtownie się schyla zatrzymuje i wącha ziemię
-Co robisz?-spytałem gdy się zatrzymała.
-Ale o co chodzi?
-Oto,że co chwila stajesz i obwąchujesz ziemię?
Wichura?
Od Furahy C.D.Salvaji
Stałem przed jaskinią suczki. Gdy ta wyszła stanęła jak wryta i patrzyła w moją stronę. Miałem wrażenie,że strasznie się mnie przestraszyła.Nastała długa krępująca cisza lecz nadrabiałem słodkim uśmiechem w oczekiwaniu aż Salvaji się odezwie lub wyda gest który znaczył by,że ochłonęła. Jednak nic nie zrobiła więc zacząłem działać.
-Co się stało?
-Nic.
-Przestraszyłem cię?
-Nie.
-To dlaczego masz taką kapryśną minę.
Salvaji?
-Co się stało?
-Nic.
-Przestraszyłem cię?
-Nie.
-To dlaczego masz taką kapryśną minę.
Salvaji?
Od Wichury C.D.Furaha
Na moim pysku pojawił się mały uśmiech,a potem uśmiechnął się też Furaha.
-A jakbym mogła nie lubić!-Powiedziałam.-A tak w ogóle to jak będzie Ci łatwiej to mów po prostu Wichura.Tak będzie łatwiej.-Dodałam.
-Ok.-Odpowiedział Furaha.
-To gdzie idziemy?-Spytałam zadowolona.
(Furaha?)
-A jakbym mogła nie lubić!-Powiedziałam.-A tak w ogóle to jak będzie Ci łatwiej to mów po prostu Wichura.Tak będzie łatwiej.-Dodałam.
-Ok.-Odpowiedział Furaha.
-To gdzie idziemy?-Spytałam zadowolona.
(Furaha?)
Powitajmy Lucy!
Imię: Lucy(czyt. Lusi )
Ksywa: Lucyna(cyt Lucyna ) , Luki , Lulu
Wiek: 3 lata
Płeć:suczka
Rasa: owczarek australijski
Stanowisko: Zielarka
Rodzina : -
Rodowód: Tak
Umiejętności: Lucy umie wiele sztuczek jak np . ,, mam racje ?" . Biega w agility , zagania owce , rozpoznaje zioła i rośliny . Często spaceruje po górach i pływa w jeziorach .
Umaszczenie: black tri
Partner: -
Zauroczona: ciężko stwierdzić ...jest kochliwa
Ex: -
Charakter: Lucy to mądra sunia . Lubi szczeniaki . Ufa ludziom czasem nawet tego żałuje ...ale taka jej natura . Jest kochliwa i uwielbia przyrodę . Lucyna jest także wytrzymała i odważna . Umie czasem dogryźć kłócąc się .
Znajomi: Lubi każdego .
Inne zdjęcia:
Zimą:
Jako szczeniak:
Latem:
Łobuziak:
Steruje loko177
Od Salvaji C.D.Furaha
- A nic już nieważne - powiedziałam niecałkiem szczerze
- No bobra jak chcesz - powiedział
Zaprosiłam Furaha do siebie i zasnęliśmy.
~~Rano~~
Wyszłam z jaskini i zobaczyłam
Furaha?
- No bobra jak chcesz - powiedział
Zaprosiłam Furaha do siebie i zasnęliśmy.
~~Rano~~
Wyszłam z jaskini i zobaczyłam
Furaha?
wtorek, 3 lutego 2015
Od Essix
Zwiedziałam tereny tereny sfory. Nagle ujrzałam, że jakiś pies patrzy na
mnie zza drzewa. Po chwili wyszedł z kryjówki , ale ciągle zachowywał
dystans. Ja zresztą też. Pies podchodził coraz bliżej. Ja nabierałam
pewności. Mogłam już zobaczyć, że to suczka. Po kilku minutach
milczenia zapytałam:
- Kim jesteś?
Salvaja?
- Kim jesteś?
Salvaja?
poniedziałek, 2 lutego 2015
Od Furaha C.D.Salvaji
-To nie takie śmieszne - warknąłem na Wichurę i Oskara. Siedzieliśmy z nimi i rozmawialiśmy do późnej nocy. Wszyscy się rozeszli i została tylko Salvaji. Miałem ochotę dowiedzieć się czegoś od niej ale nie chciałem być nachalny.
-Chcesz coś do jedzenia?-spojrzałem na nią wyczekująco.
-Nie.-mruknęła.
-To siadaj.-wskazałem łapą miejsce.
-Co chciałeś?
-Co wtedy chciałaś mi powiedzieć?
Salvaji?
-Chcesz coś do jedzenia?-spojrzałem na nią wyczekująco.
-Nie.-mruknęła.
-To siadaj.-wskazałem łapą miejsce.
-Co chciałeś?
-Co wtedy chciałaś mi powiedzieć?
Salvaji?
Od Furahy C.D.Wichura
-Ładne widoczki mamy, nie? - przerwałem ciszę. Wichura odcięła się na moment od świata. Bacznie obserwowała i analizowała wszystko co się kiedykolwiek i gdziekolwiek działo. Widziałem,że prowadziła dużą burze mózgów.
-No, piękne ale czas mija...co robimy?--stanęła na równe nogi w gotowości. Czekała na moją odpowiedź z dużym zniecierpliwieniem a ja nie wiedziałem co jej odpowiedzieć. Jednak do głowy przyszedł mi pewien pomysł...
-Wichura, czy ty lubisz skałki?
Wichura?
-No, piękne ale czas mija...co robimy?--stanęła na równe nogi w gotowości. Czekała na moją odpowiedź z dużym zniecierpliwieniem a ja nie wiedziałem co jej odpowiedzieć. Jednak do głowy przyszedł mi pewien pomysł...
-Wichura, czy ty lubisz skałki?
Wichura?
Od Furahy C.D.Carmen
-Ładne imię. -pochwaliłem ją. Suczka wydawała się z wyglądu groźna ale mimo to była bardzo miła. Spokojna i naprawdę fajna.
-Dziękuję.-suczka przyrumieniła się. Dla mnie był to temat codzienny a ona pomimo to próbowała go zmienić.
-Może pójdziemy się wykąpać? - niezwykle ładnie sprecyzowałem zdanie.
Carmen?
-Dziękuję.-suczka przyrumieniła się. Dla mnie był to temat codzienny a ona pomimo to próbowała go zmienić.
-Może pójdziemy się wykąpać? - niezwykle ładnie sprecyzowałem zdanie.
Carmen?
Od Essix
Spacerowałam po terenach sfory. Nagle zobaczyłam psa stojącego na skale.
Lekko się uśmiechnął. Podeszłam do niego bardzo ostrożnie.
- Cześć.- powiedział.
Nieśmiało popatrzyłam wprost na jego pysk i rzekłam nieco przyciszonym głosem:
- Hej...
- Jestem w Sforze nowy.- powiedział pies.
Usiadłam naprzeciwko niego i uśmiechnęłam się.
- Ja też. - powiedziałam.
- To fajnie. Mam na imię Oskar.- rzezkł.
- Essix.- powiedziałam podając mu łapę.
Oskar?
- Cześć.- powiedział.
Nieśmiało popatrzyłam wprost na jego pysk i rzekłam nieco przyciszonym głosem:
- Hej...
- Jestem w Sforze nowy.- powiedział pies.
Usiadłam naprzeciwko niego i uśmiechnęłam się.
- Ja też. - powiedziałam.
- To fajnie. Mam na imię Oskar.- rzezkł.
- Essix.- powiedziałam podając mu łapę.
Oskar?
Od Despero
Obudziłem się...leżałem w ciasnej klatce z położonym łbem na
łapach.Wpatrywałem się bez celu na ring nie spuszczając z niego ani na
chwilę wzroku.
-A dziś nasz champion!Wszystkim dobrze znany Despero El Diablo!-Krzyczał prowadzący przez mikrofon.-Zmierzy się w wielokrotnym mistrzem ringu który pochodzi z Ameryki!A więc nie przedłużając.Despero zmierzy się dziś z...Katonem!-Dokończył,a na ring przyniesiono klatkę z wielkim dobermanem.Zawarczał na mnie cicho,a ja odpowiedziałem mu.
-Start!-Krzyknął jeden z ludzi,a furtki od klatek otworzyły się.Na początku Katon zaczął wokół mnie krążyć i kłapać groznie zębami.Ja tylko uśmiechnąłem się sam do siebie i obserwowałem bacznie jego chód.
-Ty to ten Despero?-Spytał.
-Tak,a co Cię to?
-Chyba pierwszy raz w życiu przegrasz.-Zaśmiał się szyderczo i chyba miał racje...bardzo dziwnie stawiał łapy,ale mimo to nie poddawałem się i nadal go obserwowałem.Nagle Katon naskoczył na mnie wbijając się mi w plecy.Szybko go zrzuciłem,a przy okazji trafiłem nim w ścianę ringu.Pies szybko się pozbierał i stał tak przez dłuższą chwilę dysząc i darując mnie pełnym nienawiści spojrzeniem.Ja podniosłem dumnie łeb do góry i patrzyłem się na niego również dysząc.Katon podjął pierwszy krok idąc powoli w moją stronę.
-Dess,salto!-Krzyknął Ramon,a ja przeskoczyłem nad Katonem i zaatakowałem go z tyłu.
-Katon,zrzuć go!-Krzyczał zezłoszczony właściciel dobermana.Wtedy kiedy doberman leżał na ziemi prowadzący krzyknął:
-STOP!
I walka się zakończyła.Katona zabrali z ringu,a ja udałem się do sfory.
(Ktoś?)
-A dziś nasz champion!Wszystkim dobrze znany Despero El Diablo!-Krzyczał prowadzący przez mikrofon.-Zmierzy się w wielokrotnym mistrzem ringu który pochodzi z Ameryki!A więc nie przedłużając.Despero zmierzy się dziś z...Katonem!-Dokończył,a na ring przyniesiono klatkę z wielkim dobermanem.Zawarczał na mnie cicho,a ja odpowiedziałem mu.
-Start!-Krzyknął jeden z ludzi,a furtki od klatek otworzyły się.Na początku Katon zaczął wokół mnie krążyć i kłapać groznie zębami.Ja tylko uśmiechnąłem się sam do siebie i obserwowałem bacznie jego chód.
-Ty to ten Despero?-Spytał.
-Tak,a co Cię to?
-Chyba pierwszy raz w życiu przegrasz.-Zaśmiał się szyderczo i chyba miał racje...bardzo dziwnie stawiał łapy,ale mimo to nie poddawałem się i nadal go obserwowałem.Nagle Katon naskoczył na mnie wbijając się mi w plecy.Szybko go zrzuciłem,a przy okazji trafiłem nim w ścianę ringu.Pies szybko się pozbierał i stał tak przez dłuższą chwilę dysząc i darując mnie pełnym nienawiści spojrzeniem.Ja podniosłem dumnie łeb do góry i patrzyłem się na niego również dysząc.Katon podjął pierwszy krok idąc powoli w moją stronę.
-Dess,salto!-Krzyknął Ramon,a ja przeskoczyłem nad Katonem i zaatakowałem go z tyłu.
-Katon,zrzuć go!-Krzyczał zezłoszczony właściciel dobermana.Wtedy kiedy doberman leżał na ziemi prowadzący krzyknął:
-STOP!
I walka się zakończyła.Katona zabrali z ringu,a ja udałem się do sfory.
(Ktoś?)
Powitajmy Despero!

Imię: Despero El Diablo
Ksywa: Nadano mu wiele imion kojarzących się z bólem i śmiercią,ale zdarza się też często Despero lub po prostu Dess
Wiek: 4 lata
Płeć: Pies
Rasa: Wilczak Czechosłowacki
Stanowisko: Morderca
Rodzina: W sforze brak...
Rodowód: Nie wie nawet czy ma bo kiedy występował na walkach ponoć jego rodowód został zgubiony
Umiejętności: Oj...czego on nie umie?Kiedy brał udział w walkach bardzo się poduczył i udoskonalił w unikach i walce.Jego opiekun z walk nauczył go robić salta i inne zaawansowane triki które dla psa wydają się niemożliwe.Skacze dość wysoko,ale skacze bardzo daleko.Champion na skalę światową na ringu i pies o wielkiej sile.Jak biega?Szybko jak wiatr!Jego nauczyciele nie mogli się nadziwić jego szybkością.Po za tym całkiem niezle śpiewa,ale tylko dla siebie.
Umaszczenie: Srebrno Wilcza
Partner: Żadna by na niego nawet nie spojrzała!
Zauroczona: On nie ocenia innych po wyglądzie...
Ex: Nie...jak już ma partnerkę to na stałe!
Charakter: Despero...trudny do zrozumienia i pojęcia pies.Jego odwaga przewyższa odwagę innych,a sprytem przewyższa samego lisa.Ma swój honor i dumę której nie pozwala naruszyć.Jest nadzwyczaj twardy i nieczuły na większość spraw.Życie wiele go nauczyło i dało moc do walki o swoje.Pies o wielkiej inteligencji i zawsze wie co robić w wybranej sytuacji.Umie zawsze zachować zimną krew i trudno go wytrącić z równowagi.Dess jest psem sprawiedliwym i zawsze wie jak dobrze wybrać lub coś rozdzielić.Chociaż wydaje się psem który kompletnie nie ma uczuć to on na początku znajomości tylko gra twardego i niewzruszonego.Tak na prawdę dla drugiego psa umie sobie wszystkiego odmówić i poświęcić nawet życie.Dla wroga...nie zna litości.Jak już z nim zadrzesz będziesz jego wrogiem do końca życia.Zwykły ulicznik i włóczęga...normalny pies.Temu psu nie da się zaufać i on sam dobrze o tym wie.Szczery tylko wtedy kiedy wie,że prawda nie zrani zbyt mocno.Można go porównać do metalowego pancerza przez który trzeba się przebić żeby lepiej go poznać i sprawić by się do ciebie przekonał.Pies bardzo cierpliwy i wytrwały.Uważa,że w grupie siła,ale wie,że czasem by coś osiągnąć trzeba zostać samotnikiem.Despero ma bardzo surową dietę która składa się głównie z roślin napotkanych w lesie.Mięso je dość rzadko i tylko wtedy kiedy cudem uda mu się napotkać jakąś zwierzynę.Nie wieży w takie coś jak los lub przeznaczenia,ale wie,że jego dalsze życie jest już zaplanowane z góry i za parę lat przyjdzie mu zejść ze sceny.Ma własne ścieżki i chodzi własną drogą którą sam wyznacza.Nie lubi przyznawać się do błędów nawet jak okazuje się,że drugi pies miał racje.Zna miasto jak nikt inny i jak na psa ma bardzo dobrą orientacje w terenie.Pies skrywający niejedna tajemnicę i właśnie dlatego trudno mu zaufać...Po krótkiej walce umie zapoznać się z swoim wrogiem i nauczyć na pamięć dalszych jego ruchów i techniki walki.Właśnie dlatego wygrana przychodzi mu tak łatwo.Zawsze ponosi konsekwencje za swoje czyny i nawet za czyny drugiego psa,ale tylko wtedy kiedy wie,że trzeba.Kocha wolność i sam uważa,że nie przeżyłby ani dnia w ludzkim domu.Jedną z jego zalet jest to,że nie ocenia psa po wyglądzie.Na pierwszym spotkaniu bada go z obojętnością i sprawdza jaki jest na prawdę.Uparty...mało powiedziane.Za wszelką cenę broni swojego zdania.Wbrew większości stworzeń na tym świecie Despero nie boi się śmierci i przesadnie nie broni się przed nią...uważa,że to początek nowego życia i każdego w przyszłości to czeka,koniec.Może się wydawać zbyt poważny,ale jak lepiej się go pozna to można się przekonać,że niezły z niego imprezowicz.Połowę dnia spędza w mieście na walkach lub w gangu i niech tylko ktoś spróbuje za nim pójść!Stara się być konsekwentny i trzymać niektóre psy na dystans.Jak już było powiedziane : "cwaniak jakich mało,,.Z każdej sytuacji umie wyjść cało i do tego z pełną łapą.Dla niego dyscyplina przede wszystkim.Kiedy będziesz miał także zdolność do sportu bardzo szybko się zaprzyjaznicie,bo ten pies prawie ciągle trenuje.No,a może teraz coś o uczuciach.Nie jest do końca przekonany czy któraś suczka zniżyłaby się do takiego normalnego psa jak on.W życiu spotkał się z wieloma suczkami które wolały dobrze zbudowane psy z rodowodem i dobrym wynikiem na wystawach...no,a więc to wszystko o naszym Despero.
Znajomi: Tylko Wichura...ona jedyna go rozumie
Inne zdjęcia:
Steruje: JULKAR
Od Carmen
"Nie myśl już o tym co było. Liczy się co jest teraz." powtarzałam sobie
w głowie jak mantrę te dwa proste zdania. Nawet nie wiem kiedy
zawędrowałam na nieznane mi tereny. Wyczułam już z daleka inne psy. W
większości były to suki. Westchnęłam i szłam dalej przed siebie. Kiedy
przekroczyłam granice terytorium tego stada spotkałam jakiegoś psa.
-Hej. Co tu robisz?
-Cześć. Przechodziłam tędy.
-Skąd jesteś?
-Jakby to ująć... Jestem znikąd a zarazem zewsząd. - Chciałam jakoś zgrabnie uniknąć dokładnej odpowiedzi.
-Dokładniej jeśli można.
Ciężko westchnęłam.
-Z żadnej sfory, stada itp. itd. Ale przychodzę z bardzo wielu miejsc. - Uśmiechnęłam się.
-Chcesz może dołączyć? - Pies mnie zaskoczył.
-Jasne... - Powiedziałam niepewnie.
-W taki razie witam w Pack Of Hope. Jestem Furaha.
-Carmen. - Uśmiechnęłam się mimowolnie
Furaha?
-Hej. Co tu robisz?
-Cześć. Przechodziłam tędy.
-Skąd jesteś?
-Jakby to ująć... Jestem znikąd a zarazem zewsząd. - Chciałam jakoś zgrabnie uniknąć dokładnej odpowiedzi.
-Dokładniej jeśli można.
Ciężko westchnęłam.
-Z żadnej sfory, stada itp. itd. Ale przychodzę z bardzo wielu miejsc. - Uśmiechnęłam się.
-Chcesz może dołączyć? - Pies mnie zaskoczył.
-Jasne... - Powiedziałam niepewnie.
-W taki razie witam w Pack Of Hope. Jestem Furaha.
-Carmen. - Uśmiechnęłam się mimowolnie
Furaha?
Od Salvaji C.D.Furaha
- Może na czerwoną plaże ? - zapytałam
- Spoko - uśmiechnął się
- Jak dojdziemy coś ci powiem
- Nie możesz teraz?
- Nie bo ona tu nadal jest - powiedziałam i odwróciłam się od Wichury
- To chodź - pobiegł przed siebie a ja za nim
Kiedy dotarliśmy do plaży Furah wskoczył do wody i cały mnie ochlapał.
- Ejjj - krzyknęłam z uśmiechem i wskoczyłam do wody
- No co ! - śmiał się
Gdy wróciliśmy do sfory byliśmy cali przemoczeni a Wichura i Oskar śmiali się z nas.
Wtedy Furah warknął i uciszyli się. Zaprosiłam Furaha do mnie.
<Furah?brak weny>
- Spoko - uśmiechnął się
- Jak dojdziemy coś ci powiem
- Nie możesz teraz?
- Nie bo ona tu nadal jest - powiedziałam i odwróciłam się od Wichury
- To chodź - pobiegł przed siebie a ja za nim
Kiedy dotarliśmy do plaży Furah wskoczył do wody i cały mnie ochlapał.
- Ejjj - krzyknęłam z uśmiechem i wskoczyłam do wody
- No co ! - śmiał się
Gdy wróciliśmy do sfory byliśmy cali przemoczeni a Wichura i Oskar śmiali się z nas.
Wtedy Furah warknął i uciszyli się. Zaprosiłam Furaha do mnie.
<Furah?brak weny>
Od Oskara
Podniosłem się niechętnie. Przeciągnąłem i spojrzałem w niebo. Było dość
późno, ruszyłem dalej. Mijałem kolejną wioskę. Ludzie szykowali się do
snu. Szedłem główną drogą, "nie będę się czołgał po krzakach".
Powtarzałem sobie w myślach. Kolejne koty przebiegały mi drogę.
Westchnąłem ciężko ale twardo podążałem dalej.
Już miałem wychodzić z wioski kiedy drogę zaszedł mi jakiś chłop. Był duży, gruby i silny. Na łańcuchy trzymał mieszankę pitbulla z amstaffem. Pies pienił się chcąc mnie dopaść. Najeżyłem się i zacząłem warczeć. Nie cofałem się. Człowiek gadał coś, że mam niby być jego. Kiedy skończył spuścił swojego czworonoga. Chwilę się z nim pobawiłem. Nie był dla mnie godnym przeciwnikiem. Pies miał siłę lecz nie miał pojęcia co ma robić. Szybko pozbawiłem go życia i uciekłem do lasu. Tamten grubas chciał mnie dogonić. Nie wyszło mu to na dobre. Potknął się i upadł z hukiem. Po czym darł się, że zrobił sobie coś z kostką.
Cóż jego problem. Nie kazałem mu siebie gonić. Zwolniłem mając pewność, że mnie nikt nie dopadnie. Dotarłem do jakiegoś wodospadu. Zbliżyłem się i zacząłem z niego pić. Usłyszałem za sobą warczenie. Powoli odwróciłem głowę, za mną stała jakaś suka.
-Co tu robisz?
-Piję.
-Kim jesteś? - Cały czas na mnie warczała
-Psem który tędy przechodził.
-No ja myślę. Znajdujesz się wlaśnie na terenie Pack Of Hope.
-Dobrze wiedzieć. - Podszedłem bliżej. Ta kłapnęła zębami tuż przed moim pyskiem. - Uważaj. - Warknąłem.
-Nie muszę. - Odpowiedziała pewna siebie.
Nastała chwila ciszy. Oboje patrzyliśmy się na siebie uważnie oceniając swoje siły.
-Kim jesteś? - Ponowiła pytanie.
-Oskar. - Nie chciało mi się wymieniać już przydomków z hodowli. Uważam, że moje imię to Oskar a nie nazwa hodowli w której się urodziłem. - A Ty?
-Wichura.
Znowu zamilkliśmy.
-Szukacie może obrońcy? - Wypaliłem.
Wichura?
Już miałem wychodzić z wioski kiedy drogę zaszedł mi jakiś chłop. Był duży, gruby i silny. Na łańcuchy trzymał mieszankę pitbulla z amstaffem. Pies pienił się chcąc mnie dopaść. Najeżyłem się i zacząłem warczeć. Nie cofałem się. Człowiek gadał coś, że mam niby być jego. Kiedy skończył spuścił swojego czworonoga. Chwilę się z nim pobawiłem. Nie był dla mnie godnym przeciwnikiem. Pies miał siłę lecz nie miał pojęcia co ma robić. Szybko pozbawiłem go życia i uciekłem do lasu. Tamten grubas chciał mnie dogonić. Nie wyszło mu to na dobre. Potknął się i upadł z hukiem. Po czym darł się, że zrobił sobie coś z kostką.
Cóż jego problem. Nie kazałem mu siebie gonić. Zwolniłem mając pewność, że mnie nikt nie dopadnie. Dotarłem do jakiegoś wodospadu. Zbliżyłem się i zacząłem z niego pić. Usłyszałem za sobą warczenie. Powoli odwróciłem głowę, za mną stała jakaś suka.
-Co tu robisz?
-Piję.
-Kim jesteś? - Cały czas na mnie warczała
-Psem który tędy przechodził.
-No ja myślę. Znajdujesz się wlaśnie na terenie Pack Of Hope.
-Dobrze wiedzieć. - Podszedłem bliżej. Ta kłapnęła zębami tuż przed moim pyskiem. - Uważaj. - Warknąłem.
-Nie muszę. - Odpowiedziała pewna siebie.
Nastała chwila ciszy. Oboje patrzyliśmy się na siebie uważnie oceniając swoje siły.
-Kim jesteś? - Ponowiła pytanie.
-Oskar. - Nie chciało mi się wymieniać już przydomków z hodowli. Uważam, że moje imię to Oskar a nie nazwa hodowli w której się urodziłem. - A Ty?
-Wichura.
Znowu zamilkliśmy.
-Szukacie może obrońcy? - Wypaliłem.
Wichura?
Od Wichury C.D.Furaha
-Na co jeszcze czekamy?-Spytałam po chwili i wspięłam się na najbliższe
drzewo.Furaha wspiął się za mną,a ja skoczyłam na drugi konar rosnącego
obok drzewa.Pies skoczył za mną,a ja zaczęłam wspinać się coraz
wyżej.Kiedy byłam już na jednej z tych najwyższych gałęzi usiadłam na
niej,a obok mnie Furaha.Wpatrzyłam się w horyzont i na chwilę
zapomniałam o całym świecie.
(Furaha?)
(Furaha?)
Powitajmy Oskara!
Imię: Oskar
Ksywa: Os(dla bliskich przyjaciół)
Wiek: 4 lata
Płeć: Pies
Rasa: Owczarek Niemiecki Długowłosy
Stanowisko: Obrońca
Rodzina: -
Rodowód: Oczywiście. Na wystawie światowej miał najwyższe noty. Champion światowy w swojej rasie (jako dorosły pies), Młodzieżowy Champion Światowy. Ogólne lokaty z wynikiem doskonałym.
Umiejętności: Komendy (od najłatwiejszych do najtrudniejszych), aportować, pływać, przeszedł szkolenie z zakresu obrony oraz szkolenie na psa policyjnego.
W walce jest niepokonany. Niezwykle silny, zwinny oraz szybki. Rzadko ma sny w których może przewidzieć przyszłość.
Umaszczenie: Przeważa u niego czarny podpalany. Łapy oraz spód brzucha ma koloru mahoniowego. Charakterystyczną cechą są jego oczy koloru czarnego. Maska też jest cała czarna.
Partner: -
Zauroczona: -
Ex: nie miała.
Charakter: Pewny siebie oraz odważny. Lubi zwiedzać. Nienawidzi jak ktoś chce nim rządzić. Potrafi pomagać innym. Sam nie potrafi prosić o pomoc. Szczery aż do bólu. Uparty lecz potrafi przyznać rację.Nienawidzi kłamców. Potrafi kochać z głową. Delikatny dla szczeniaków. Nieufny dla ludzi. Kocha ruch oraz wszelką zabawę. Lekko dziki charakter. Czasem lubi sobie posiedzieć i pomyśleć lecz na ogół lubi przebywać z innymi. Uważajcie bo jest bardzo cwany. Potrafi używać więcej szarych komórek niż niejeden pies. Bardzo szybko się uczy. Jeśli ktoś go zdenerwuje staje się wtedy agresywny, nieobliczalny i bardzo wredny. Bardzo zwinny i wytrzymały. Jeśli wyznaczy sobie jakiś cel będzie dążył do niego za wszelką cenę. Umie współpracować z innymi. Na ogół miły. Ma coś w rodzaju szóstego zmysłu.
Znajomi: Może.
Inne zdjęcia:
Steruje: elizka652
Od Furahy C.D.Salvaji
-Ja idę na polowanie - uśmiechnęła się w moją stronę.
-Świetnie to pój- - w tejrze chwili Wichura przerwała.
-Sama!-wybiegła z jaskini.
-Nie przejmuj się, nie zna cię zbyt dobrze i jest ostrożna - mruknąłem w jej stronę po czym wyszliśmy z jaskini. Dotarliśmy na łąkę.
-To gdzie idziemy?
Salvaji?
-Świetnie to pój- - w tejrze chwili Wichura przerwała.
-Sama!-wybiegła z jaskini.
-Nie przejmuj się, nie zna cię zbyt dobrze i jest ostrożna - mruknąłem w jej stronę po czym wyszliśmy z jaskini. Dotarliśmy na łąkę.
-To gdzie idziemy?
Salvaji?
Od Salvaji C.D.Furaha
- Nie mam z kim pogadać a ni nie mam przyjaciół - odparłam ze łzami w oczach
- Ja moge być twoim przyjacielem - odparł ciepło
- A gdzie jest Wichura? - zapytałam z zaciekawieniem
- Hmmmmm nie wiem? - rozmyślał
- Poszukamy jej chciałabym ją poznać ? - zapytałam z maślanymi oczkami
- No dobra - powiedział bez entuzjazmu
Szukaliśmy jej nad wodpojem i nad rzeczką. Gdy przechodziliśmy koło czerwonego wodospadu znaleźliśmy ją.
- Hej - krzyknął
- Przedstawiam ci Salvaje - powiedział
- Hej - powiedziała Wichura
<Furah?>
- Ja moge być twoim przyjacielem - odparł ciepło
- A gdzie jest Wichura? - zapytałam z zaciekawieniem
- Hmmmmm nie wiem? - rozmyślał
- Poszukamy jej chciałabym ją poznać ? - zapytałam z maślanymi oczkami
- No dobra - powiedział bez entuzjazmu
Szukaliśmy jej nad wodpojem i nad rzeczką. Gdy przechodziliśmy koło czerwonego wodospadu znaleźliśmy ją.
- Hej - krzyknął
- Przedstawiam ci Salvaje - powiedział
- Hej - powiedziała Wichura
<Furah?>
Powitajmy Essix !
Imię: Essix
Ksywa: Es, Esi
Wiek: 2 lata
Płeć: suczka
Rasa: catahoula leopard dog
Stanowisko: obrońca Alf
Rodzina: nie pamięta
Rodowód: nie posiada
Umiejętności: Essix potrafi szybko biegać i wysoko skakać. Umie też bardzo głośno szczekać. Ma ostre zęby, którymi potrafi zadać głębokie rany.
Umaszczenie: biało - czarno - szaro - brązowe
Partner:na razie nie ma, ale chciałaby mieć
Zauroczenie: nikt jej nie wpadł w oko... jeszcze!
Ex; brak
Charakter: Essix to nieufna suczka. Niełatwo jest zostać jej przyjacielem. Możesz zawsze spróbować! Jeśli kogoś już pozna, to nie opuści i zawsze pomoże. Za sforę jest gotowa oddać życie. Zawsze potrafi znaleźć wyjście w trudnej sytuacji. Suczka jest mało romantyczna, ale i tak chciałaby znaleźć swoją drugą połówkę...
Znajomi: codziennie nawiązuje nowe znajomości, więc trudno ich tu zmieścić
Inne zdjęcia : -
Steruje: Ola od Alby
Powitajmy Carmen!

Imię: Carmen
Ksywa: Biała
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Rasa: Dog Argentyński
Stanowisko: myśliwy
Rodzina: brak
Rodowód: Jak najbardziej
Umiejętności: Nie ma lepszego dzikarza niż ona. Świetnie tropi oraz goni zwierzynę. Wytrzymała oraz silna suka.
Umaszczenie: Całe białe
Partner: Szuka
Zauroczona: Może...
Ex: Miała. Nie chce o tym mówić
Charakter: Odważna, honorowa i inteligentna. Szybko można ją opisać lecz niedokładnie. Bardzo energiczna i radosna. Do niektórych psów może być nastawiona wrogo. Denerwują ją małe pieski. Bardzo opanowana i inteligentna. Jeśli ją sprowokujesz a na dodatek będzie Twoim wrogiem będzie walczyć na śmierć i życie. Nie toleruje wszystkich suk. Na polowaniu cicha, skupiona na celu. Swoją ofiarę będzie tropić i gonić do samego końca. Wierna i oddana.
Mimo tak strasznego wyglądu jest kochana. Potrafi być miła, przyjacielska i pomocna. Szczeniaki toleruje i lubi.
Znajomi: Jeszcze nikogo nie zna.
Inne zdjęcia:




Steruje: elizka652
niedziela, 1 lutego 2015
Od Furahy C.D.Salvaji
-Jak masz na imię-zbliżyłem się do lwicy. Należała do mojej sfory lecz nie znałem jej imienia. Mogło to się wydawać dziwne ale dla mnie spontaniczne.
-Ja?-przekrzywiła łeb
-Tak, nie ma nikogo w pobliżu.-zacząłem się z nią droczyć.
-Salvaji.-odparła ponuro.
-Czemu jesteś taka zła i ponura?-uśmiechnąłem się dla pocieszenia.
Salvaji?
-Ja?-przekrzywiła łeb
-Tak, nie ma nikogo w pobliżu.-zacząłem się z nią droczyć.
-Salvaji.-odparła ponuro.
-Czemu jesteś taka zła i ponura?-uśmiechnąłem się dla pocieszenia.
Salvaji?
Powitajmy Salvaję!
Imię: Salvaja
Ksywa: Saly, Liv
Wiek: 3 lata
Płeć: suczka
Rasa: Mieszaniec
Stanowisko: Zielarka
Rodzina: Nie żyje
Rodowód: Nie ma
Umiejętności: Z pewnością umie biegać, nie jest wolna. Dobrze pływa.
Umaszczenie: Rudy z białym
Partner: narazie nie
Zauroczona: Podoba jej się Furaha
Ex: Nie miała
Charakter: Saly to przede wszystkim nieufna i małomówna suczka. Jest samotniczką, nigdy nie ma przy niej wielkiego towarzystwa. Siedzi cicho w kącie i rozmyśla. Nikt nie wie nad czym, nikomu na tyle nie zaufała, by o tym powiedzieć. Jednak... można powiedzieć, że jeśli (choć wiadomo, że małe szanse...) ci się uda zdobyć jej zaufanie, będzie dobrą przyjaciółką, będzie zabawna i może...nawet romantyczna.
Znajomi: nikt
Inne zdjęcia:
Steruje: wikirox
Od Furahy C.D.Wichura
-Oj szkoda mi cię - położyłem łapę na jej ramieniu i okazałem skruchę. Suczka jednak była silna i nie rozpłakała się.
-Idziemy powspinać się na drzewa?-wstałem uśmiechnięty.
-Ale...no dobrze-suczka zawahała się i pobiegliśmy do rozłożystego drzewa. Były tam 7 konarów o różnych wielkościach przez które można było się wspinać i skakać.
Wichura?
-Idziemy powspinać się na drzewa?-wstałem uśmiechnięty.
-Ale...no dobrze-suczka zawahała się i pobiegliśmy do rozłożystego drzewa. Były tam 7 konarów o różnych wielkościach przez które można było się wspinać i skakać.
Wichura?
Od Wichury C.D.Furaha
-Ja też jestem z lasu...a tak konkretnie to z niedawno upadłej sfory.-Odpowiedziałam z smutkiem.
-A czemu upadła?-Spytał pies.
-Była wojna i nie wiem nawet czy inni przeżyli...wczoraj zaatakowały nas wilki.Cała wataha,a my nie mieliśmy szans.-Odpowiedziałam i jeszcze bardziej posmutniałam.
(Furaha?Brak weny...)
-A czemu upadła?-Spytał pies.
-Była wojna i nie wiem nawet czy inni przeżyli...wczoraj zaatakowały nas wilki.Cała wataha,a my nie mieliśmy szans.-Odpowiedziałam i jeszcze bardziej posmutniałam.
(Furaha?Brak weny...)
Od Furahy Do Wichury
-Witam w sforze - uśmiechnąłem się do suczki podając jej łapę.
-A tak w ogóle to jestem Wichura. -uśmiechnęła się. Usiedliśmy.
-Ja mam na imię Furaha ale mów mi Furi dobrze?-spojrzałem na jej kruczoczarną sierść która w świetle zimowego słońca błyszczała się.
-Skąd pochodzisz?spojrzałem w sufit nieco zdziwiony tym pytaniem.
-Z tond. Z tych lasów i łąk. Jestem zupełnie dziki i nieugięty. Robię wszystko spontanicznie.A ty?-ucieszony zerknąłem na wyjście z jaskini.
Wichura?
-A tak w ogóle to jestem Wichura. -uśmiechnęła się. Usiedliśmy.
-Ja mam na imię Furaha ale mów mi Furi dobrze?-spojrzałem na jej kruczoczarną sierść która w świetle zimowego słońca błyszczała się.
-Skąd pochodzisz?spojrzałem w sufit nieco zdziwiony tym pytaniem.
-Z tond. Z tych lasów i łąk. Jestem zupełnie dziki i nieugięty. Robię wszystko spontanicznie.A ty?-ucieszony zerknąłem na wyjście z jaskini.
Wichura?
Powitajmy Wichurę!
Imię: Wichura
Ksywa: Już jak usłyszysz jej imię na usta aż ciągnie się Wishy (czyt.Wiszi) lub Wisha (czyt.Wisza)
Wiek: 2 lata i 5 miesięcy
Płeć: Suczka
Rasa: Mieszaniec
Stanowisko : Wojowniczka
Rodzina: Matka - Arilla
Ojciec - Bruto l
Bracia - Rex,Aron
Rodowód: Nie ma i nie chciałaby go nawet posiadać
Umiejętności: Co umie nasza Wichura?Jej najwspanialszą zdolnością jest chyba to,że umie rozmawiać z innymi zwierzętami...ale nikt w jej to nie wieży.Dzięki długim łapą umie bardzo szybko biegać i ma nadzwyczaj rozwinięty zmysł słuchu dzięki czemu na ślepo zabiła by nawet dorosłego wilka.
Umaszczenie: Czarne z białym
Partner: Nie wie czy jest jeszcze na to gotowa
Zauroczona: Tak...ale boi się tylko żeby tamta historia się nie powtórzyła...
Ex: Shiba...ale to przeszłość.
Charakter: Wichura...te imię oznacza nieujarzmiony i zabójczy żywioł.Mimo to jest bardzo opanowaną suczką i agresywną tylko kiedy wie,że musi.Posiada również wielką inteligencje i odwagę która nigdy jej nie opuszcza.Wichura jest suczką rozważną i konsekwentną,zawsze ponoszącą konsekwencje za swoje czyny i z powagą przyjmującą każdą karę.Ma stalowe nerwy i umie zachować zimną krew w każdej sytuacji.Suczka posiadająca dużą wiedzę o lesie i kochająca przyrodę.Zna każde zioło,rodzaj drzewa i rozpozna każdy kamień.Szybko orientuje się w terenie i szybko zapamiętuje dane miejsce.Samotna dusza,ale nie pogardzi czyimś towarzystwem.Wybrała samotność tylko ze względu na to,że chce być wolna,ale nie lubi za długo siedzieć sama w jednym miejscu.Głównie jest otwarta i przyjacielska,ale najpierw musi sprawdzić czy danej osobie można zaufać.Wychowana wśród trójki swoich braci nauczyła się jak przetrwać na ulicy i jak walczyć.Suczka o wielkiej sile fizycznej i psychicznej.Żyje chwilą i jest imprezowiczką która bardzo rzadko wraca do sfory.Poza sforą trzyma się w dużej bandzie psów.Ma w sobie wielkiego ducha walki i zawsze,ale to ZAWSZE walczy do końca.Wichura nie jest taka jak inne suczki.Nie dba tylko o swój wygląd i porządek dookoła.Może to zdziwić,ale ona prawie w ogóle nie zachowuje się jak a suczkę przystało.Nie lubi się dla kogoś stroić czy sprzątać.Nie świeci dobrym wychowaniem i robi zawsze to co się jej podoba.Chodzi własnymi,bocznymi ścieżkami pełnymi zakrętów i rozwidleń.W niektórych momentach to suczka bardzo tajemnicza,ale jeszcze w innych łatwa do zgadnięcia.Umie wybaczyć nawet najgorszemu wrogowi i zapomnieć o wszystkich ranach i ostrych słowach...to ją wyróżnia w tym bezlitosnym świecie...umie przebaczyć.Podniesie się z samego dna i pokaże innym ile jest warta.Nadzieja umiera u niej ostatnia...nie jest suczką która od razu powie Ci "Cześć" i od razu jesteście najlepszymi przyjaciółmi.Ona umie sprawdzać swojego znajomego przez parę miesięcy zanim zdecyduje się żeby był jej najlepszym przyjacielem.
Znajomi: Jak na razie brak
Inne zdjęcia: -
Steruje: JULKAR
Wasza Alfa!
Oto wasza alfa:

Imię: Furaha
Ksywa: Mówią mu Furia,Furi a czasami Furiat.
Wiek: 4 lata
Płeć:Pies
Rasa: Mieszaniec
Stanowisko: Samiec Alfa
Rodzina: Matka Famou
Ojciec Delis
Rodowód: Nie
Umiejętności: Kocha biegać. Po za tym bardzo lubi wspinać się na drzewa i skakać. Przepada też za pływaniem.
Umaszczenie: (kolor sierści)
Partner: (tylko w sforze)
Zauroczona: Rudy z białym
Ex: -
Charakter: Furaha to odważny pies. Słynie z tego,że jest sprawiedliwy lecz roztargniony. Miły ale także bardzo silny. O niezwykle umięśnionej sylwetce. Pożądny gentleman. Lubi poznawać innych i mimo wieku nie odkrył jeszcze prawdziwego siebie.
Znajomi: Wszyscy jej członkowie
Inne zdjęcia:-
Steruje: karina12344321
Imię: Furaha
Ksywa: Mówią mu Furia,Furi a czasami Furiat.
Wiek: 4 lata
Płeć:Pies
Rasa: Mieszaniec
Stanowisko: Samiec Alfa
Rodzina: Matka Famou
Ojciec Delis
Rodowód: Nie
Umiejętności: Kocha biegać. Po za tym bardzo lubi wspinać się na drzewa i skakać. Przepada też za pływaniem.
Umaszczenie: (kolor sierści)
Partner: (tylko w sforze)
Zauroczona: Rudy z białym
Ex: -
Charakter: Furaha to odważny pies. Słynie z tego,że jest sprawiedliwy lecz roztargniony. Miły ale także bardzo silny. O niezwykle umięśnionej sylwetce. Pożądny gentleman. Lubi poznawać innych i mimo wieku nie odkrył jeszcze prawdziwego siebie.
Znajomi: Wszyscy jej członkowie
Inne zdjęcia:-
Steruje: karina12344321
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)